Drużyna Huberta Lemanka, Polonia Iłowo zakończyła rok 2020 bez porażki, jeżeli chodzi o rundę jesienną i dwa mecze rozegrane awansem z rundy wiosennej. To był naprawdę bardzo udany sezon.

Na 15 spotkań jesiennych i dwóch wiosennych iłowianie wygrali 13 meczów i zremisowali 4, wszystkie na wyjeździe: w Turznicy, Tolkmicku, Zwierzewie i Miłomłynie.

W minioną sobotę na boisku w Miłomłynie zremisowali na zakończenie tegorocznych zmagań z miejscową Tęczą 1:1. Do przerwy nie padła żadna bramka. W drugiej części gry gospodarze w 65. minucie przeprowadzili składną akcję i wyszli na prowadzenie. Na połowie Polonii, Tęcza rozgrywała akcję sporą liczbą zawodników i piłka krążyła w okolicach pola karnego gości. Po dośrodkowaniu z prawej strony w okolice bramki Iłowa, Wiktor Matracki był najbliżej bramki i nie miał kłopotów z ulokowaniem piłki w bramce. Co prawda bramkarz Polonii zgłaszał do sędziego liniowego swoje uwagi, że zawodnik gospodarzy był na spalonym, ale sędziowie byli innego zdania i główny wskazał na środek boiska. Piłkarze trenera Huberta Lemanka konsekwentnie dążyli do zmiany niekorzystnego wyniku, aż przyszła 80. minuta meczu. Na wprost bramki Tęczy, w odległości około 25 metrów, nastąpiło przewinienie gospodarzy i sędzia podyktował rzut wolny. Do ustawionej piłki podszedł Maciej Komorowski i zrobił to co potrafi najlepiej. Strzelił mocno po ziemi i piłka wpadła przy samym słupku do siatki bramki gospodarzy. Wynik remisowy 1:1 utrzymał się do końcowego gwizdka sędziego i tak zakończył się ostatni w tym roku mecz Polonii Iłowo.