We wtorek, 14 lipca pożegnaliśmy na działdowskim cmentarzu znakomitego przed laty bramkarza działdowskiego Startu Kazimierza Słomkowskiego. Cztery dni później odbył się pogrzeb innego zawodnika działdowskiej drużyny – Ryszarda Lipki.

Kazimierz Słomkowski swoją karierę piłkarską rozpoczynał w roku 1952 w barwach „Gwardii” Działdowo. Po założeniu KS „Start” (rok 1953) przechodzi do nowego klubu i pozostaje mu wierny do końca piłkarskiej kariery. Miał co prawda w swojej sportowej biografii występy w innym klubie, kiedy był uczniem Technikum Drzewnego w Jarocinie, a zespół ten należał do czołówki drużyn grających w okręgu poznańskim. Po zakończeniu nauki powrócił do Działdowa i ponownie stanął między słupkami działdowskiej bramki. Wyróżniał się znakomitą zręcznością i refleksem. Jego bramkarskie parady były zawsze oklaskiwane przez kibiców. Młodzi adepci piłki nożnej z podziwem oglądali jego robinsonady, marząc, aby pójść w jego ślady i zachwycać, jak on, piłkarską widownię. Kazimierz Słomkowski miał także epizod sportowy związany z boksem. Na pewnym etapie zamiłowań sportowych próbował swoich sił także w tej dziedzinie. Zdobył nawet medal w mistrzostwach okręgu olsztyńskiego, jako młody chłopak, ale miłość do piłki nożnej zwyciężyła. Kiedy rozstał się z zawodniczym uprawianiem sportu w barwach „Startu” (rok 1963), nie zawiesił butów piłkarskich na przysłowiowym kołku, ale dalej występował w różnych rozgrywkach zakładowych, które były wówczas organizowane w Działdowie. Sport, jak często mawiał, był dla Niego ważną, twardą i dobrą szkołą życia. W pamięci kolegów z boiska i kibiców pozostanie na długo. Miał 82 lata.

Cztery dni po Kazimierzu Słomkowskim pożegnaliśmy na działdowskim cmentarzu innego piłkarza „Startu” Działdowo. Ryszard Lipka występował w barwach działdowskiej drużyny w latach 70., grał na pozycji obrońcy lub pomocnika. Bronił działdowskiej drużyny w latach, kiedy „Start” występował na boiskach w rozgrywkach ówczesnego województwa olsztyńskiego, a od roku 1975 w rozgrywkach nowo utworzonego wówczas województwa ciechanowskiego. Swoją postawą na boisku zawsze świecił przykładem. Praktycznie nie opuszczał żadnego treningu, a w czasie meczu walczył zawsze z ogromnym poświęceniem, zagrzewając kolegów do ambitnej, nieustępliwej walki o każdą piłkę i jak najlepszy wynik. Jego trenerzy, Ładysław Cichosz, Roman Rogalski czy Zenon Jagielski zawsze stawiali Go za wzór pracowitości. Wielu kolegów z boiska do dziś wspominają Ryśka
jako wspaniałego kolegę, dobrego piłkarza i serdecznego przyjaciela. W pamięci wielu pozostanie na długo. Miał 66 lat.