Tenisista stołowy Paweł Fertikowski zakończył karierę zawodniczą. Były już zawodnik Dekorglassu Działdowo podjął trudną decyzję z powodu nękających go kontuzji, które nie pozwalały na grę na wysokim poziomie, do czego przyzwyczaił kibiców. O swojej decyzji zawodnik poinformował na portalu społecznościowym. 

Rozpoczynał swoją przygodę z tenisem stołowym w Sparcie Złotów. Jego ojciec był także tenisistą stołowym i to od niego połknął Paweł bakcyla sportowego.- Chcąc grać coraz lepiej uczęszczałem dodatkowo na zajęcia indywidualne. Wraz ze mną w tych zajęciach uczestniczył syn mojego pierwszego trenera Henryka Rogali, Michał. Dzięki temu mogłem podnosić swoje umiejętności gry w tenisa stołowego – powiedział w rozmowie Paweł Fertikowski, którą przeprowadziłem w sierpniu 2017 roku. Paweł przychodząc do Dekorglassu miał już na swoim koncie sporo sukcesów. Po okresie gry w Sparcie Złotów nastąpiła zmiana klubu i Paweł przeniósł się do Drzonkowa (dziś Palmiarnia Zielona Góra). Tam zawodnik spędził aż 7 lat. Następnym klubem w karierze Fertikowskiego była Bogoria Grodzisk Mazowiecki. Z tym klubem Paweł święcił swoje największe sukcesy. Z Bogorią zdobył dwa razy mistrzostwo Polski oraz drugie miejsce w rozgrywkach europejskich. Ponadto w Lidze Mistrzów doszedł z drużyną do strefy ćwierćfinałowej. Po okresie gry w Bogorii przez rok występował w Spójnia Warszawa, wprowadzając zespół do superligi. Następnym etapem w karierze Pawła Fertikowskiego była drużyna Dekorglassu. Przez trzy sezony spędzone w działdowskiej drużynie zawsze był medal. Jednak największym sukcesem w barwach Dekorglassu było zdobycie Pucharu Europejskiej Unii Tenisa Stołowego. W każdym meczu, czy to było spotkanie na arenie krajowej czy międzynarodowej, Paweł zawsze podchodził do gry z olbrzymią determinacją i wielkim zaangażowaniem. Dla niego każdy mecz był jednakowo ważny. Traktował grę przy tenisowym stole bardzo poważnie, do każdego rywala podchodził profesjonalnie i z ogromnym sercem do walki. W rozgrywkach krajowych wygrał z wieloma znakomitymi tenisistami. Pokonał m.in.: Lucjana Błaszczyka, Bartosza Sucha, Patryka Zatówkę, Patryka Chojnowskiego, Daniela Góraka, Marka Badowskiego, Wang Zeng Yi, Tomasza Lewandowskiego.
Nie tak dawno Paweł musiał podjąć bardzo trudną decyzję. Postanowił zakończyć karierę zawodniczą, albowiem nękające go kontuzje nie pozwalały na grę na poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił.

Na swoim profilu fb tak pożegnał się z kibicami jako zawodnik. -Przyszedł czas, aby powiedzieć dość. Kończę swoją karierę jako zawodnik. Dziękuję po prostu wszystkim: Rodzinie, Przyjaciołom, Kolegom, Koleżankom, Trenerom, Prezesom, Klubom, Działaczom, Lekarzom, Fizjoterapeutom, Psychologom, Kibicom. Wszystko w liczbie mnogiej ponieważ jest was wielu a nie chciałem nikogo pominąć. Jestem wam wdzięczny za wszystko. Nie przyzwyczajony jestem do odpuszczania, ale tym razem rozsądek i uczciwość wobec siebie jest najważniejsza. Kończę swoją piękną przygodę jako zawodnik. Kończę jako spełniony zawodnik nie tylko dlatego, bo coś udało mi się zrobić, osiągnąć, ale przede wszystkim dlatego, bo potrafiłem zawsze wstać po mocnym upadku. I wiem, że to co mogłem zrobić, to zrobiłem. Zawsze starałem się dać maxa i wymagać od siebie jak najwięcej. Wiadomo, że miałem ograniczenia w sobie, które nie pozwalały pójść jeszcze dalej, ale pasja i miłość do tego sportu na pewno pomagały i potrafiłem przekraczać własne granice. Szukałem wielu sposobów, aby być jak najlepszym. Robiłem więcej i dłużej, aby nie mieć do siebie pretensji, aby kiedyś nie żałować, że mogłem, a nie chciałem. Aby coś osiągnąć musiałem wykonywać tytaniczną pracę, ale to mnie rozwijało, dawało ogrom satysfakcji. Uwielbiałem być pierwszym na sali i wychodzić jako ostatni. Była to dla mnie najlepsza praca nad sobą i poczucie spełnienia. Obojętnie gdzie grałem i dla kogo, starałem się zawsze każdego szanować, dawać od siebie jak najwięcej i robić swoje, pokazując swoją etykę pracy i solidności. Miałem to szczęście, że moja pasja była moją pracą i mogłem z tego żyć, a jak wiadomo różnie to bywa. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, gdy sportowiec musi zaakceptować pewne rzeczy, na które nie ma wpływu (kontuzje). Szkoda, że teraz, bo chęci wielkie miałem i jeszcze sporo do pokazania, ale cóż tak miało być. Mój perfekcjonizm bywał dla niektórych wykańczający i te tysiące ostatnich piłek które nigdy nie mogły się skończyć podczas treningów. Dziękuję wam za cierpliwość. Wspaniała przygoda, bardzo dużo różnych doświadczeń. Teraz czas na nowe rzeczy i projekty.Do zobaczenia i dziękuję za ten czas przy stole – czytamy we wpisie.

Od dziś Paweł zaczyna nowy rozdział swojego sportowego życia. Jako zawodnik był uparty i perfekcyjny. Życzymy, aby tak samo się spełniał w nowym wcieleniu jako trener. Kibice Działdowa oraz jego koledzy z drużyny i zarząd klubu Dekorglass zawsze będą Pawła wspominać z wielką sympatią. Trzymamy kciuki. Powodzenia trenerze!