Strażacy apelują o regularne sprawdzanie przewodów kominowych. Zaniedbanie tego czynu może grozić pożarem, o czym w ubiegłym tygodniu przekonały się dwie rodziny z terenu gminy Lidzbark.

Do pierwszego pożaru przewodu kominowego doszło we wtorek, 17 listopada w Jamielniku.
- Ze względu na konstrukcję budynku i brak dostępu do ujścia komina od wewnątrz, zadysponowano podnośnik hydrauliczny z miasta powiatowego. W tym przypadku działania prowadzone były z kosza podnośnika. Dokonano ugaszenia elementów tworzących zagrożenie dla mieszkańców i po ponownym sprawdzeniu domu na zawartość niebezpiecznych gazów druhowie wrócili do remizy, a właściciel posiadłości mógł bezpiecznie wrócić do budynku – relacjonują ochotnicy z OSP w Lidzbarku.

Do podobnego zdarzenia doszło dwa dni później, tym razem w Słupie. - Po zlokalizowaniu i dotarciu na miejsce, ratownicy dostrzegli wydobywający się ogień z ujścia przewodu kominowego. Opróżniono piec z materiału palnego oraz rozpoczęto gaszenie przewodu kominowego. Niezbędny okazał się podnośnik hydrauliczny z JRG, którym ratownicy udali się ponad dach budynku. Kamera termowizyjna to sprzęt bardzo pomocny w takich przypadkach i tym razem również został użyty – mówią przedstawiciele OSP w Lidzbarku.

Oba przypadki zakończyły się szczęśliwie, bez większych strat. Tragedia wisiała jednak na włosku. Strażacy apelują, aby przeprowadzać regularne kontrole i czyszczenie przewodów kominowych przez wykwalifikowane do tego osoby.