Mieszkaniec Ostaszewa, wsi położonej pomiędzy Lubawą a Lidzbarkiem, zauważył samotnie wędrującego łoszaka. Zadzwonił do Straży Leśnej z Nadleśnictwa Lidzbark.

Jak relacjonowali pracownicy nadleśnictwa, w pobliżu nie było widać matki małego łosia. Często wiosną zdarzają się przypadki podbierania leśnych dzieci ich matkom. Widząc małego zajączka, czy sarenkę pozostawioną bez opieki ludzie zabierają je, chociaż tak naprawdę ich matka kręci się w pobliżu i żeruje. Z uwagi na takie sytuacje mieszkaniec Ostaszewa został poproszony o dalsze obserwacje. Okazało się jednak, że łoszak koło południa nadal był sam, a dodatkowo zbliżył się do bramy domostwa i znajdującej się w sąsiedztwie ruchliwej drogi powiatowej, gdzie groziło mu niebezpieczeństwo potrącenia przez przejeżdżające pojazdy.

Jak się potoczyły dalsze losy malca? Więcej w aktualnym wydaniu "TD".