W swoim bogatym i pracowitym życiu działała na wielu płaszczyznach m.in. historycznej, literackiej, krajoznawczej, muzealniczej, a także publicystycznej. Spod jej pióra wyszło kilkanaście książek i kilkaset artykułów, które ukazywały się zarówno w prasie regionalnej jak i ogólnopolskiej. Całe swoje dorosłe życie poświęciła Mazurom, na rzecz których działała najpierw w Działdowie, a po II wojnie światowej w Olsztynie.

Zaraz po Świętach Bożego Narodzenia, 27 grudnia 1970 roku, środowisko naukowe Olsztyna obiegła smutna wiadomość. W wieku 83 lat odeszła bowiem kobieta, która o polskość Warmii i Mazur walczyła przez 50 lat swojego życia. Wspomnieniom o Emilii Sukertowej-Biedrawinie na łamach prasy nie było końca. Janusz Witecki artykuł na jej temat, dla „Wrocławskiego Tygodnika Katolików” z 24 stycznia 1971 roku rozpoczął słowami: „Odchodzą od nas współcześni, którzy powiedzieć mogli: pamiętam Sienkiewicza, znałem Żeromskiego, Kętrzyńskiego, Kajkę. Odchodzą uczestnicy zmagań dziejowych – rewolucyjnych i niepodległościowych, organizatorzy nowego życia w Polsce dwukrotnie wyzwalanej w ciągu naszego wieku”.

Z Łodzi przez Warszawę do Działdowa
Emilia Zachert, bo takie było jej nazwisko panieńskie, przyszła na świat 24 stycznia 1887 roku w Łodzi. Jej rodzina była pochodzenia niemieckiego, ale było czuć w niej atmosferę polskości. Tradycje patriotyczne w domu Zachertów, szczególnie pielęgnowane były przez babcię Emilię Lindner, która brała udział w powstaniu styczniowym. Emilia Zachert w młodym wieku straciła ojca, który prowadził w Łodzi farbiarnię. Po jego śmierci, rodzina zdecydowała się sprzedać interes i przeprowadzić do Warszawy. W stolicy Emilia podjęła naukę w gimnazjum rosyjskim, później kształciła się m.in. w Towarzystwie Kursów Naukowych, Szkole Artystycznej dla Kobiet „A. Conti” oraz Akademii Eksportowej we Wiedniu. Niedługo przed wybuchem pierwszej wojny światowej, wyszła za mąż za blisko 20 lat starszego Stanisława Sukerta. Po latach, w wydanych pamiętnikach „Dawno a niedawno” wspominała, że do ślubu namówiła ją matka oraz że był wzięty raczej z rozsądku, gdyż taka panowała wtedy moda.

Sprawą Mazurów Emilia Sukertowa zaczęła interesować się właśnie w Warszawie. Miało to miejsce, niedługo przed planowanym na Warmii, Mazurach i Powiślu plebiscytem. W stolicy, ziemie sporne żywo interesowały środowisko inteligencji ewangelickiej. To w Warszawie zawiązał się Komitet Mazurski, którego zadaniem było prowadzenie akcji uświadamiającej i propagandowej wśród mieszkańców objętych głosowaniem. Komórką podległą komitetowi, było Zrzeszenie Plebiscytowe Ewangelików Polaków, którego spotkanie organizacyjne odbyło się 11 grudnia 1919 r. Za namową kuzyna, pojawiła się na nim Emilia Sukertowa, która została skarbnikiem organizacji. Dodatkowo została poproszona przez prezesa Jerzego Kurnatowskiego, o napisanie odezwy do ludu mazurskiego. Zgodziła się i rozpoczęła trwającą pół wieku przygodę z Mazurami. Pomimo odezwy autorstwa łodzianki, która była kolportowana w formie ulotek, a także ukazała się w szczycieńskim „Mazurze” oraz szeregu innych działań podejmowanych przez Komitet Mazurski, plebiscyt został przez Polskę wyraźnie przegrany.

Klęska w głosowaniu, nie zniechęciła jednak ani Zrzeszenia Plebiscytowego Ewangelików Polaków ani Emilii Sukertowej. Organizacja postawiła sobie nowe zadania i cele, które dotyczyły Działdowa. Stało się tak dlatego, że było to jedyne miasto mazurskie przyporządkowane mocą traktatu wersalskiego do Polski, bez plebiscytu. Zdecydowały o tym względy komunikacyjne, przez miasto przebiegała bowiem ważna linia kolejowa łącząca Warszawę z Gdańskiem. Działdowo świeżo po przyłączeniu do Polski, zamieszkiwało około 18 tysięcy Mazurów. ZPEP wysłało tam swoich przedstawicieli w celu ich repolonizacji. Jedną z oddelegowanych była Emilia Sukertowa.

Więcej w aktualnym papierowym wydaniu TD.