Wczoraj premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że od 31 października do 2 listopada włącznie zamknięte zostaną wszystkie cmentarze w kraju. Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja na działdowskich nekropoliach.

Decyzja rządu sprawiła, że działdowianie tłumnie ruszyli na groby swoich bliskich w piątek wieczorem. Mieli na to zaledwie kilka godzin, bowiem już od północy obowiązywał zakaz wstępu na cmentarze. Ogłoszona bardzo późno decyzja spowodowała paraliż komunikacyjny. Około godziny 17.00 na rondzie przy hucie ruchem musiała kierować policja. Ulice oraz okolice nekropolii wyglądały tak, jak jest to zazwyczaj 1 listopada. Wokół cmentarzy momentalnie pojawili się także handlarze kwiatów i zniczy, którzy jak najszybciej chcieli się pozbyć swoich zapasów, sprzedając je w atrakcyjnych cenach.

Ci, którzy nie zdążyli odwiedzić wczoraj grobów, muszą poczekać do wtorku, 3 listopada. Bramy działdowskich cmentarzy są bowiem zamknięte. Na ich terenie odbywać się mogą jedynie ceremonie pogrzebowe. Respektowania przepisów kontrolują patrole policji. Do tej pory na terenie miasta nie odnotowano incydentów. Mieszkańcy podchodzą do cmentarnych bram raczej z ciekawości, sprawdzić czy na pewno są zamknięte.

O komentarz w sprawie zamknięcia nekropolii poprosiliśmy prezesa PGKiM Sławomira Pszennego, który jest zarządcą Cmentarza Komunalnego w Działdowie.

- Łączymy się w bólu z bliskimi i rodzinami osób, które pochowane są na zarządzanym przez PGKiM Działdowo cmentarzu komunalnym. Dla każdego brak możliwości odwiedzenia grobów bliskich w tym czasie to duży cios. Jako zarządca również dokładaliśmy starań, aby na te święta cmentarz był godnie przygotowany. Mamy nadzieję, że mieszkańcy ze zrozumieniem podejdą do tej sytuacji tym bardziej, że jest ona narzucona z góry tj. rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 30 października 2020 – powiedział Sławomir Pszenny.