Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz jego szef, wicepremier profesor Piotr Gliński, deklarują gotowość do zajęcia się sprawą budynku po byłym niemieckim nazistowskim obozie Soldau w Działdowie. Czy doprowadzi to do uratowania (zagospodarowania) tego wyjątkowego miejsca pamięci narodowej?

Czterokondygnacyjny obiekt z czerwonej cegły, położony przy ul. Grunwaldzkiej, w pobliżu dworca kolejowego, znajduje się katastrofalnym stanie technicznym. Zapadły się dach i stropy, kruszeją mury. „Wstęp wzbroniony. Budynek grozi zawaleniem” – ostrzegają tablice. Po 1989 r. pojawiały się różne koncepcje remontu i wykorzystania tego budynku. Jedna z nich zakładała przekazanie go Caritas Diecezji Toruńskiej, która miałaby urządzić w nim hospicjum, stację pielęgniarstwa czy podobną placówkę. Żaden z pomysłów nie został zrealizowany. Nie pomogło wpisanie obiektu do rejestru zabytków. - Ciężka jest ta nasza historia, a jeszcze bardziej ociężała wydaje się nasza pamięć. Jednak najbardziej boli to, że dawny obóz w Działdowie nierozerwalnie związany z wojenną historią ludności północnego Mazowsza, z miejsca pamięci narodowej stał się dziś wołającym o pomstę przykładem ludzkiej niepamięci. I znowu „ludzie ludziom gotują ten los” - w 2016 r. pisał na łamach „Tygodnika Ciechanowskiego” historyk, prof. Leszek Zygner.

Sprawa nie tylko Działdowa
Na uratowanie obiektu potrzeba jest wielu milionów złotych. Samo miasto Działdowo, do którego należy ta nieruchomość, nie jest w stanie ponieść wszystkich kosztów. Zresztą jest to sprawa nie tylko tamtejszego środowiska. W obozie ginęli mieszkańcy całego północnego Mazowsza. W październiku 2019 r. burmistrz Działdowa Grzegorz Mrowiński złożył w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego wniosek o dofinansowanie - z programu „Ochrona zabytków” - prac zabezpieczających w budynku po obozie. Umożliwiłyby one podjęcie kolejnego etapu robót, który doprowadziłby do nadania obiektowi „nowych funkcji społecznych”. Wniosek nie został nagrodzony dotacją. Nie przyniosła efektu również prośba burmistrza, skierowana do Warmińsko-Mazurskiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie, o przyznanie pieniędzy na naprawę i zabezpieczenie kamiennego cokołu budynku. Ta instytucja dysponuje niewielkimi środkami finansowymi. Tymczasem trzy tygodnie temu Działdowo odwiedził wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Na zamkniętym spotkaniu (nie było na nim gospodarza, czyli burmistrza) zadeklarował pomoc w ratowaniu pozostałości po KL Soldau. Prof. Gliński po drodze zatrzymał się w Mławie – na Starym Rynku rozmawiał z mieszkańcami miasta. Zapewniał, że sprawa działdowskiego obozu nie jest mu obojętna, że państwo nie uchyla się od pomocy. Zaznaczył, że władze Działdowa za późno złożyły wniosek w ministerstwie. Tak czy inaczej, pojawiła się – choć na razie hipotetyczna – szansa na uzyskanie wparcia z budżetu centralnego. - Będziemy kuć żelazo póki jest gorące. Nie chcieliśmy wyruszać do ministerstwa przez wyborami prezydenckimi. Udamy się tam po 12 lipca, aby porozmawiać o pomocy resortu w planowanym przez nas przedsięwzięciu – zapowiada burmistrz Grzegorz Mrowiński. 

Więcej w aktualnym wydaniu TD.