Pogoda w maju nas nie rozpieszcza. Niska temperatura powietrza, szczególnie w nocy, sprawia, że aura daje się we znaki mieszkańcom bloków, w których grzeje się tylko do końca kwietnia. Mieszkanka ul. Emilii Sukertowej-Biedrawiny 2 w Działdowie alarmuje, że temperatura w jej mieszkaniu spada poniżej 15 stopni Celsjusza. Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej odpowiada, że blok jest w trakcie termomodernizacji, a temperatury są monitorowane na bieżąco i pomiary mówią co innego.

Do naszej redakcji zgłosiła się Magdalena Żuchowska, mieszkanka bloku przy ul. Emilii Sukertowej-Biedrawiny 2 w Działdowie, który należy do Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej. W bardzo emocjonalnym liście poinformowała nas, że temperatura w jej mieszkaniu spada poniżej 15 stopni Celsjusza i prosi o interwencję. - Mieszkańcy bloków przez ignorancję i nieudolność zarządu narażają swoje życie i zdrowie. Powszechnie wiadomo, że wg rozporządzeń Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii oraz postanowień rządu należy zostać w domu. Siedzimy więc w wyziębionym lokalu – dzieci, które są pod opieką rodziców, uczniowie mający naukę zdalną, dorośli pracujący online oraz osoby starsze szczególnie narażone na koronawirusa. Nie musimy obawiać się koronawirusa, gdyż możemy mieć zawały, zapalenia płuc, oskrzeli i wiele innych przypadłości – mówi pani Magdalena. Jak relacjonuje, ludzie ratują się przed zimnem, rozkręcając palniki w kuchenkach gazowych, co jest wyjątkowo niebezpieczne. - W rozmowie telefonicznej, 6 maja, pan prezes wyraził aprobatę dla takiej formy ogrzewania mieszkań, gdyż „jest to tańsze i spółdzielnia ma oszczędności”. Najbardziej zadziwiające jest to, że zarządy innych spółdzielni w Działdowie zastosowały nowoczesne rozwiązania, w wyniku których ludzie mogą korzystać z dostaw ciepła przez cały rok – dodaje.

Więcej w aktualnym wydaniu TD.