O ciężkim dzieciństwie u boku ojca alkoholika, depresji, która prawie doprowadziła do samobójstwa i skutecznej walce z chorobą rozmawiamy z pochodzącą z gminy Iłowo-Osada Dominiką Jaworską, 21-latką, która swoimi doświadczeniami chce pomagać innym.

Miała pani bardzo trudne dzieciństwo, wychowywała się pani u boku ojca alkoholika, przez co zachorowała później na depresję. Proszę opowiedzieć, jak wyglądały pierwsze lata pani życia..
Ciężko udzielać mi tego wywiadu. Pomimo, że swoją historię opowiedziałam już w internetowym programie „7 metrów pod ziemią”. Wracanie do tego wszystkiego ponownie nie jest proste. Okres dzieciństwa nie jest dla mnie miłym wspomnieniem. Nie mam ani jednego dobrego wspomnienia z moim ojcem. Z czasów, kiedy z nim mieszkaliśmy pamiętam tylko momenty, kiedy obrywało nam się za różne rzeczy, za które nigdy oberwać nam się nie powinno. Potrafiłam dostać kablem za to, że zamiatałam pod włos, zamiast z włosem, albo za to, że źle powiedziałam godzinę, kiedy uczył mnie ją odczytywać, a miałam mniej niż 6 lat. Pamiętam, że mama ciągle pracowała i to ona utrzymywała dom.

Doszło do tego, że musieliście uciekać z domu..
Moja mama miała dosyć takiego życia dla samej siebie, a przede wszystkim dla nas. Któregoś dnia podczas jednej z kłótni wybiegła z domu, wsiadła na rower i odjechała. Do dziś pamiętam jak znikła za zakrętem... A w mojej głowie były pytania: Czy ona jeszcze wróci? Czy ona nas tu z nim zostawiła? Do dziś pamiętam ten strach. Lęk, że nie wróci... Wróciła. Następnego dnia, gdy byliśmy sami w domu przyjechała po nas białym dużym samochodem, z jakimś panem. Spakowała torebkę ubrań i uciekliśmy. I dopiero wtedy zaczęło się prawdziwe piekło. Nachodzenie, nękanie, groźby. Zacząć od nowa, z torebką ubrań i tornistrem do szkoły nie jest łatwo. Zawsze będę podziwiała moją mamę, że tak świetnie sobie poradziła.

Próbował wam wtedy ktoś pomóc?
Był taki moment, że bardzo zawiodłam się na policji, a konkretnie na zachowaniu jednego z policjantów. Znał mojego ojca, ponieważ ten lata temu zrobił mu za grosze piękne drewniane schody w domu. Pewnego dnia ojciec naszedł nas i chciał dostać się do domu siłą. Nie pamiętam dokładnie tej sytuacji, ponieważ są takie momenty, kiedy mózg wypiera coś, co nas przerasta. Pamiętam tylko, że mama trzymała za klamkę i krzyczała przez telefon „pomocy, on nas pozabija”. Wiem, że zadzwoniła wtedy po wujka oraz po policję. Wujek był szybciej i od razu zareagował, doszło do bijatyki. Po chwili przyjechała policja, a dokładnie ten konkretny policjant, który znał ojca. Podszedł do niego i powiedział „Możesz złożyć na nich powiadomienie, że cię pobili”, po czym spakował go wraz z rowerem do auta i odwiózł do domu. Przez tego policjanta do 16 roku życia nie czułam się bezpieczna. Wiedziałam, że na policję nie możemy w ogóle liczyć.

A szkoła?
Szkoły zachowywały się bardzo dobrze. Zwłaszcza ogromnym wsparciem otoczyło mnie II LO w ZS nr 2 im. Jana Pawła II w Działdowie. Pani pedagog, pracująca w tej szkole, bardzo mi pomogła. Będę jej wdzięczna do końca życia. Jest pedagogiem z powołania, czułam to.

Cała rozmowa w aktualnym wydaniu TD. 

Tygodnik Działdowski

Szukasz skutecznej reklamy prasowej? Decydując się na reklamę w „Tygodniku Działdowskim" docierasz do mieszkańców powiatu działdowskiego, a także ościennych gmin.
ul. Długa 9 a, 06-500 Mława
23 654 38 32
redakcjad@tygodnik-dzialdowski.pl

Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco!