Rozmowa z działdowianinem Mateuszem Gradowskim, który cztery miesiące temu rzucił wszystko i ruszył w podróż swojego życia. Obecnie przebywa w Tajlandii, gdzie uczy dzieci języka angielskiego. Podczas swojej podróży chce okrążyć Ziemię, ale nie jest to jego jedyny cel.

Młody człowiek rzuca wszystko, zamawia bilet w dwie strony do Izraela, jednak realizuje tylko jeden z nich, bo postanawia ruszyć w dalszą samotną podróż po świecie. Przygotowywałeś się do tego czy to był po prostu impuls?
To zabawne, ale nawet teraz, kiedy myślę o tym, wydaje mi się to nieprawdopodobne. Pomysł, a raczej wizja, pojawiły się już w 2013 roku, kiedy zaraz po studiach wyprowadziłem się do Gdańska. A to za sprawą współlokatora, który oglądał kanały podróżnicze na YouTube. Nieświadomie zacząłem wyobrażać sobie siebie w tej samej sytuacji, czyli z plecakiem, śpiącego gdzieś w namiocie na rajskiej plaży. Potem sam zacząłem interesować się podobnymi kanałami, czytać blogi osób, które przede mną zrobiły coś podobnego. Następnie, co tylko umacniało wizję – zacząłem czytać książki psychologiczne, typu „Potęga podświadomości” (Joseph Murphy), czy dobrze znana pozycja „Obudź w sobie olbrzyma” (Anthony Robbins), które uświadamiały mnie stopniowo, że mamy tylko jedną ramę czasową do dyspozycji i należy wykorzystać ją należycie i w pełni. Przez 4 lata mieszkania w Gdańsku umacniałem swoją osobowość i poszerzałem świadomość, ale niestety tylko w teorii. Do faktycznego działania pchnęło mnie przeczytanie książki „Prowadził nas los” (Kinga Choszcz, Radosław Siuda). Jest to forma dzienników pary z Gdańska, która w 1999 roku kupiła bilet w jedną stronę do Nowego Jorku, skąd zaczęli swoją przygodę. Ostatecznie w 5 lat przejechali autostopem cały świat. Wrażenia, jakie wywarła we mnie ta historia, nie pozwalały mi dłużej siedzieć w biurze. Dosłownie kilka dni później złożyłem wypowiedzenie z pracy. Następnie, bez żadnego powodu, kupiłem bilety do Izraela i z powrotem. Były po prostu tanie. Od tego momentu nie było już odwrotu.

Ostatnio bardzo popularne stało się stwierdzenie, mówiące o „wyjściu ze strefy komfortu”. Zauważyłem, że używasz go również na swoim blogu..
Jak wspomniałem wyżej, przeczytałem kilka książek psychologicznych, które dosyć obszernie traktowały o tematyce „strefy komfortu”. Dla każdego oznacza to coś innego. Ale generalnie chodzi o przyzwyczajenia oraz nazwijmy to „nałogi”, które zmuszają do robienia tych samych rzeczy każdego dnia. Nie pozwalają one na zmianę, bo jesteś zbyt mocno przywiązany do tego, co znasz. Ludzie na ogół boją się zmian oraz tego, co nowe. Boją się wyzwań, bo nie wiedzą, co ich czeka. Nie chcą się sprawdzić, przetestować swojego charakter.

Czym dla ciebie była ta „strefa komfortu”?
Tak jak dla większości: 8-godzinna praca w biurze przed komputerem, która w żaden sposób mnie nie rozwijała, a dawała jedynie poczucie bezsensownego istnienia i tkwienia w miejscu, podczas kiedy ludzie dookoła robią niesamowite rzeczy. Sam chciałem robić coś niesamowitego. Zbyt dużo czasu spędziłem na chowaniu się za kimś i robieniu tego, co chcieli inni. Zostawiłem więc w Polsce pracę, złożyłem wypowiedzenie z wynajmowanego mieszkania, pożegnałem rodzinę, znajomych, porzuciłem też myśli o osiedleniu się i założeniu rodziny w młodym wieku. Stwierdziłem, że mam czas.

Cała rozmowa w aktualnym wydaniu TD. 

Tygodnik Działdowski

Szukasz skutecznej reklamy prasowej? Decydując się na reklamę w „Tygodniku Działdowskim" docierasz do mieszkańców powiatu działdowskiego, a także ościennych gmin.
ul. Długa 9 a, 06-500 Mława
23 654 38 32
redakcjad@tygodnik-dzialdowski.pl

Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco!